czwartek, 28 lipca 2011

Tag: The Make Up Blogger Award

Zostałam zatagowana po raz kolejny przez Oposa, za co dziękuję serdecznie, bo lubię się bawić w te wszystkie fakty i mity o mnie we wszystkich możliwych kategoriach. Dzisiaj siedem kosmetycznych faktów, będzie ciekawie.

1. Miałam takie szczęście w moim krótkim i nudnym życiu, że trafiły mi się włosy, które, oprócz mycia, nie wymagają żadnej pielęgnacji i wyglądają przyzwoicie. Czeszę się palcami, nie używam suszarki, a wszelkie odżywki i maski stosuję czasami w ramach rozrywki. Dodatkowo nie znoszę, kiedy ktokolwiek robi coś z moimi włosami, układanie w salonie studniówkowej fryzury wspominam jako największy koszmar fryzjerskiego życia (zaraz po szamponach Timotei), a każda próba zrobienia mi warkocza francuskiego przez moją rodzicielkę kończy się dziką awanturą, bo 'AŁAAAAAAAAAAAAAAAAA!', chociaż zasadniczo nie zdążyła jeszcze nawet pociągnąć. Ja tak na zapas.
2. Pielęgnacją paznokci też się nie zajmuje, rosną sobie same, jak się któryś złamie, to hurtem obcinam wszystkie i rosną sobie same dalej. Moja kolejna przedstudniówkowa trauma to manicure i bardzo miła pani Karolina, która odsuwała mi skórki jakimś metalowym narzędziem tortur, co doprowadziło mnie do ostateczności, łez boleści i rozpaczy, więc sporą część makijażu musiałam sobie potem domalować w domu. Dodatkowo - nie cierpię u siebie krótkich paznokci, o czym już pisałam w którejś z notek manikirowych.
3. Uwielbiam malować usta na czerwono, bo siedzi we mnie dusza wampa, która czasami chce wyjść. Generalnie krzykliwe kolory na ustach nie robią na mnie tak piorunującego wrażenia, jak na babciach autobusowych w środkach komunikacji miejskiej w Kielcach i nie uważam, że malując usta a czerwono, sugeruję wszystkim mężczyznom (i kobietom też) wokół, że mogą mnie brać na tylnym siedzeniu. Podoba mi się po prostu to, jak wyglądam w tym kolorze i babciom autobusowym nic do tego.
4. Nie rozgraniczam makijażu dziennego i wieczorowego, noszę na twarzy naprawdę dziwne kombinacje o blasku dnia, a na imprezy zdarza mi się ograniczyć do kreski, więc nie istnieją dla mnie te dwa pojęcia.
5. Mam dziesięć takich samych pędzli.
6. Uwielbiam pomalowane oczy u mężczyzn.
7. Nie przepadam za kosmetykami mineralnymi, zwłaszcza cieniami do powiek.

10 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Siostro w szminkach:)
    Ja mam tak samo

    OdpowiedzUsuń
  3. Em, do smokey z Essence :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś otagowana

    http://redhead-blabber.blogspot.com/2011/07/make-up-blogger-award.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha :) Sama posiadam kilka tych samych pedzelków z essence :D Są wielozadaniowe: korektor, rozcieranie, nakladanie w zalamanie, na dolna powieke, na cala górną, nakladanie rozświetlacza. A co do szminek to mam kupe kolorowych, ale myśle, że wyglądam jak jakis ułom.

    OdpowiedzUsuń
  6. Również kocham czerwone i jaskrawe usta:) Uważam, że to jest sexi bo to w końcu taka namiastka pin-up;) I tak samo jak ty nie rozróżniam makijaży na dzienne i wieczorowe - po prostu maluję się tak jak mam w danej chwili ochotę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. DZIESIĘĆ? Ja się nie mogę przekonać do zakupu jednego, bo mam już 3 pędzle o zbliżonym kształcie :D
    Za taga nie ma sprawy, polecam się na przyszłość :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Używam ich przy każdym makijażu, a jestem leniem śmierdzącym i nie chce mi się myć po każdym użyciu, to myję hurtowo, a dzięki temu, że kosztują grosze, to mogę sobie pozwolić na takie horrendalne ilości :D

    OdpowiedzUsuń