czwartek, 2 czerwca 2011

Ulubieńcy miesiąca maturalnego, czyli że maja

Za szybko przyszło, zaskakująco szybko poszło. Ja wiem, że przychodzi łatwo, a nie szybko, ale tym razem ładniej i adekwatniej (jak to nie ma takiego słowa, drogi słowniku w gógl chrom?) brzmi 'szybko', bo maj wcale nie przychodził do mnie łatwo. Jak to powiedziała jedna z komentujących, któryś z poprzednich postów: przemoc, smutek i rozgoryczenie. I łatwo też nie poszedł, bo poszedł szybko, ale... przemoc, smutek i rozgoryczenie. Jeszcze do tego dorzucę pijaństwo i zakupoholizm.
Zachciało mi się robić zdjęcia o jedenastej w nocy, nie ma co. Dlatego dzisiaj w tle bez Męża, ale za to z kompendium psychiatrii.




* H&M Eyeshadow Palette - ta paleta jest dość dużym, chińskim badziewkiem, o czym wszyscy wiemy, ale sprawdza się nadspodziewanie dobrze od dnia zakupu, a zdążyłam się nią już pobawić z lepszymi i gorszymi skutkami, więc niechaj trafi do ulubieńców za swoją różnorodność kolorystyczną, trwałość na powiekach i całkiem przyzwoitą pigmentację, chociaż nakładanie tego diabelstwa może doprowadzić do powstania żylaków za uszami na tle nerwowym
* LIRENE City Matt, 203 Light - podkład jak podkład i lubię go właśnie z tego powodu, nie oszukujmy się, że RevlonCS będzie pińćset razy lepiej kryjący i dziewińćset razy trwalszy, ale będzie też obciążał i zapychał, i syfił, i robił inne niemiłe rzeczy związane ze swoją cudownie ciężką formułą, których ten oto zwykły, najzwyklejszy podkład nie robi i chwała mu za to
* GUERLAIN Meteorites, Perles Imperiales - obchodzę się z tym jak z jajem, chucham i dmucham, skaczę wokół tego, jakby było niewiadomoczym, bo mam bardzo dobre powody: cudowny efekt rozświetlenia na kościach policzkowych, cudowna trwałość tegoż efektu, cudowny zapach, cudownie łatwa aplikacja, cudowny efekt wizualny samego pudru (bo tu puder tak koniec końców jest, tak?)
* JOKO COSMETICS Mineral powder, J06 - jeden z moich kosmetyków kupionych specjalnie z myślą o nadchodzącym lecie, kiedy mam sobie zamiar pozwolić na więcej złota, więcej blasku, więcej szaleństw i więcej piwa, w tym ostatnim ten bronzer mi nie pomoże, ale do konturowania twarzy sprawdza się wspaniale, a drobinki nie tworzą kuli dyskotekowej na obliczu
* INGLOT Eye Shadow, 85 (sypki) - zachwycałam się już tym cieniem kiedyś, więc się powtórzę: świetny efekt zmiany koloru przy zmianie kąta padania światła, przepiękny blask i na djuralajnie trzyma się i trzyma i trzyma i trzyma, a do tego jeszcze dochodzi cudowne mienienie się na słońcu, letni ideał
* RIMMEL Moisture Renew Lipstick, 500 Diva Red - kurwowa czerwień, trwała i nawilżająca, czegóż chcieć więcej?
* ESSENCE Colour&Go Quick Drying Nail Polish, 50 Irreplaceable - uwielbiam go za złoty blask, dobre krycie i przede wszystkim zadowalającą trwałość, około czterech dni bez odprysków było mi dane doczekać, co się rzadko lakierom C&G zdarza, a właściwie nie zdarza im się nigdy
* ESSENCE Smokey Eyes Brush - nad tym pędzlem też już się rozczulałam, idealny do swego pierwotnego przeznaczenia, ale również do precyzyjnej aplikacji cienia w załamaniu powieki, nie gubi włosia (znaczy, podobno gubi, ale ja mam sztuki trzy i żaden nie jest do tego skłonny) i jest mięciusi
* INGLOT Brush, 27TG - mój ideał do podkładu, tyle na jego temat na razie, obszerniejsza recenzja się pojawi

10 komentarzy:

  1. Ten odcień light Lirene City Matt kupiłaś w Rossmanie? ;) bo ja się przymierzałam do kupna, a tu lipa - w moim Rossmanie odcienia light ani widu ani słychu :P
    paleta H&M mnie kusi ^^
    Aaa i mam taką prośbę(jako iż widzę, że możesz polecić dużo rzeczy w każdym temacie kosmetycznym) mogłabyś polecić mi jakiś pędzelek do eyelinera w przystępnej cenie? Bo ten Essencowy ma różne opinie, a ja w życiu czegoś takiego jak żelowy eyeliner nie miałam, więc wolałabym mieć w miarę dobry sprzęcior(i tani najlepiej) ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Diva też u mnie w maju prym wiodła. Dobra rzecz, tylko nie wiem czemu tak otoczenie szokuje. Ale kij z nim, mam już siedem czerwonych mazideł. I perfidnie planuję więcej. Swoją drogą, co to za kompendium?

    OdpowiedzUsuń
  3. Kompendium psychiatrii, psychoterapii i medycyny psychosomatycznej pod redakcją Freybergera, Schneidera i Stieglitza :D a czerwone mazidła do ust są moją miłością <3

    Pędzel do eyelinera? Inglot 30T, koło 10PLN :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach, city matt z Natury :D

    OdpowiedzUsuń
  5. To jednak niedobrze, że przykre wspomnienia (z tą przemocą, smutkiem i tak dalej) tak bardzo zapadają w pamięć. Następnym razem pozwolę sobie skonstruować jakiś bardziej optymistyczny, acz równie chwytliwy slogan. ;)

    A tak całkiem serio, już niejednokrotnie słyszałam peany na ten sypki Inglot 85. Czy mogłabyś w najbliższym czasie zapodać go na oko? Albo chociaż jakoś obsłoczyć ze stron różnych (skoro taki mieniący)?

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mię się podoba to hasło, jest adekwatne do maja w moim wykonaniu, więc uznaj jego użycie za komplement z mojej strony :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Pędzelek 30T kosztuje 20 zł, nie około 10zł :P

    OdpowiedzUsuń
  8. A tak na marginesie jeszcze - słownik gógl podkreślił tego adekwatnieja, bo takiego w istocie nie ma, ten pan stopniuje się opisowo :F

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, bo myślałam, że potrafię trafić w dwójkę na klawiaturze i nie sprawdziłam, co napisałam, kajam się, jasne, że 20 :D

    Ja wiem, że nie ma takiego słowa, serio :D

    OdpowiedzUsuń
  10. przeczytałam wszystkie twoje notki:) podoba mi się twój blog, w fajny sposób piszesz o kosmetykach. Pozdrawiam, www.choccolate.pinger.pl

    OdpowiedzUsuń